Jeżdżę kulturalnie, czyli bezpiecznie
kulturalnajazda.pl
Niedziela 20 maja 2012
AmberOne
AMBASADORZY
KKK
MULTIMEDIA
galeria
film
konkurs
z humorem
sonda
O NAS
KONTAKT
Ksiądz i "suszarka"
Auto zatrzymane do kontroli przez policjantów z drogówki. Przekroczona prędkość. Kierowca jechał o 30 km/h za szybko. Rutynowa robota, można by rzec. Ale nie tym razem. Zakończenie zaskoczyło wszystkich bohaterów tej historii. 
Ta historia spotkała Tomasza K., funkcjonariusza drogówki z Gdańska. Przy ul. Rakoczego razem z kolegą zatrzymali do kontroli fabię. Był powód - auto przekroczyło dopuszczalną prędkość o dobre 30 km. Za kierownicą - mężczyzna w średnim wieku, spokojny, ale konsekwentnie utrzymujący, że prędkości wcale nie przekroczył. Skoro zaś policjanci są innego zdania, to pewnie mają wadliwą "suszarkę", czyli radar, który źle mierzy prędkość. Policjanci nie ustępowali. On też nie.
– A atest radaru, panowie, macie, bo w telewizji mówili, że policyjne radary atestów nie mają i wtedy nie należy honorować wskazań - zapytał podchwytliwie kierowca fabii.
Tomasz K., z natury człowiek spokojny i drobiazgowy, zapewnił, że atest jest, urządzenie jest odpowiednio skalibrowane i odbyło przegląd techniczny.
– To ja go poproszę do wglądu te wszystkie dokumenty! Bez tego nie muszę się wam spowiadać! - zażądał zdecydowanie kierowca i nie przyjmował do wiadomości, że funkcjonariusze mu ich nie okażą.
Po kilkunastominutowych przepychankach i słownych utarczkach, kierowca fabii mandatu nie przyjął, policjantom zarzucił złą wolę, a sprawa miała znaleźć w rezultacie swój finał w sądzie grodzkim.
Kilka dni później - a akurat był to okres wielkopostny - Tomasz K. wybrał się do kościoła, do spowiedzi. Stanął w kolejce, wyspowiadał się, choć miał nieodparte wrażenie, że skądś zna głos księdza i bynajmniej nie z kościoła. Traf chciał, że duchowny, gdy zakończył spowiedź, też wyszedł z konfesjonału i stanął z policjantem oko w oko. Ksiądz zbladł, a Tomasz K. tylko się uśmiechnął. Przeczucie go nie zawiodło. Okazało się, że ksiądz i kierowca fabii to ta sama osoba. Duchowny nie stracił jednak rezonu i po momencie zakłopotania, stwierdził:
– Role się odwróciły, ale to chyba ja powinienem się przed panem wyspowiadać - mruknął, kiwnął głową i odszedł.
Duchowny w rezultacie musiał się wyspowiadać w sądzie, gdzie Tomasz K. był świadkiem -  tam bez szemrania przyjął grzywnę i nie chciał już atestu "suszarki".

Najdłuższa droga?
Droga hamowania. Każdy kierowca chce, aby skończyła się jak najszybciej
Żółte lamborghini
Ta historia przydarzyła się Joannie Rosińskiej z Gdańska, kilka lat temu mieszkance Suchanina. Pani Joanna była wówczas świeżo upieczonym kierowcą i dumną posiadaczką nowego renault clio. W euforii wracała z zakupów, gdy nagle na lusterku zauważyła, że jedzie za nią radiowóz.

"Przekroczyłam prędkość" - przemknęło jej przez głowę. Ale gdzie tam - jechała raptem 40 km na godzinę. Na wszelki wypadek jeszcze zwolniła. Radiowóz też zwolnił. Potem nieco przyspieszyła. Radiowóz też przyspieszył. Pani Joanna skręciła w ul. Beethovena. Policjanci zrobili to samo. "Pewnie ukradli mi tablice rejestracyjne, dlatego oni za mną jadą" - pomyślała, a następne myśli były jeszcze gorsze, gdy radiowóz - podążając za nią konsekwentnie - wjechał w uliczkę osiedlową, wiodącą do parkingu strzeżonego. "Boże, to pewnie złodzieje przebrani za policjantów i chcą mi ukraść auto" - zdążyła pomyśleć pani Joanna, zanim wjechała na parking. Zaskoczenia nie było - radiowóz zrobił to samo. Gdy clio zaparkowało, minął je jednak, skręcił i znalazł się przed drugim rzędem stojących na parkingu pojazdów. Zatrzymał się. Wysiadło dwóch policjantów i pani Joanna (która w strachu wysiadła ze swojego auta) usłyszała, jak jeden mówi do drugiego tonem zachwyconym i podnieconym:

– Patrz, o tym ci mówiłem! 

– O ja p..... - tu padło słowo powszechnie uznawane za nieeleganckie.

Pani Joanna nie mogła jednak dostrzec obiektu zachwytu funkcjonariuszy. Pomiędzy dwoma samochodami z jej perspektywy było po prostu... puste miejsce. Zwyciężyła kobieca ciekawość i podeszła w stronę policjantów. Ci - nadal podekscytowani - robili sobie właśnie zdjęcia na tle... Uwaga - żółtego, błyszczącego supersportowego, niziutkiego i absolutnie zachwycającego lamborghini diablo na francuskich numerach rejestracyjnych.

– Dziewczynie wyślę dla jaj to zdjęcie, powiem, że takiego sobie kupiłem - cieszył się jak dziecko młody policjant. 

– Przepraszam panowie - odważyła się zapytać pani Joanna - Jechaliście za mną całą drogę z Moreny, coś było nie tak...

Funkcjonariusze spojrzeli na nią nieobecnym wzrokiem...

– Nie, to pani przed nami jechała w tą samą stronę, to nie wyprzedzaliśmy - odparł jeden z nich – Ten samochód chcieliśmy obejrzeć... Oczywiście, służbowo, żeby go nikt nie ukradł - dodał od razu. 

1 · 2 · 3 · 4 · 5