Jeżdżę kulturalnie, czyli bezpiecznie
kulturalnajazda.pl
Poniedziałek 6 lutego 2012
AmberOne
AMBASADORZY
KKK
MULTIMEDIA
galeria
film
konkurs
z humorem
sonda
O NAS
KONTAKT
"Elki" blokują Dolne Miasto
"Elki" utrudniają ruch na Dolnym Mieście – skarży się wielu gdańskich kierowców. Instruktorzy ripostują, że gdzieś kursantów muszą uczyć jeździć, a tych na Pomorzu jest coraz więcej.
Elki blokują Dolne Miasto
 – W poniedziałek musiałam jechać z dzieckiem do przychodni przy ul. Jaskółczej – mówi Joanna Rosińska z Gdańska. – Już przy Urzędzie Wojewódzkim roiło się od elek, a na Dolnym Mieście było ich prawdziwe zatrzęsienie. Większość instruktorów nie zdawała się przejmować, że jest tu normalny ruch samochodowy. Na dodatek przy samej przychodni... jeden z nich ćwiczył parkowanie. To już chyba przesada...
Instruktorzy z gdańskich szkół jazdy chętnie szkolą w tej części Gdańska kursantów, bo z kolei egzaminatorzy z Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego lubią przeprowadzać tam egzaminy. W przeszłości, gdy PORD mieścił się przy ul. Stwosza, "elki" jeździły w tej okolicy, a na przykład pracownicy i studenci Uniwersytetu Gdańskiego skarżyli się, że manewry ćwiczone są też na parkingu uczelni. Teraz ośrodek mieści się przy ul. Równej. Jedno się jednak nie zmieniło: zdanie egzaminu na prawo jazdy nadal jest ogromną sztuką.
– Gdzieś kierowców szkolić musimy, przecież nie pojadę na kaszubskie pola, bo egzaminowani muszą jeździć po Gdańsku. Kierowcy mają różny stosunek do "elek". Zauważyłem pewną prawidłowość: im młodsi, tym bardziej chcą udowodnić swoją wyższość i pokazać, jak świetnymi są kierowcami. "Elki" nie są zagrożeniem. Zagrożeniem są ci, którzy nie umieją zrozumieć, że na tak oznakowane auta trzeba uważać, a czasami wykazać się cierpliwością i po prostu kulturą – mówi Tomasz Wojciechowski ze szkoły jazdy na gdańskiej Morenie.
Jednak wielu kierowców uważa, że instruktorzy grzeszą często zbytnią pewnością siebie, co prowadzi do niebezpiecznych sytuacji, a nawet kolizji drogowych. Tak dla przykładu było w poniedziałek w Człuchowie, gdzie instruktorzy z dwóch chojnickich szkół jazdy doprowadzili do kolizji drogowej z udziałem czterech pojazdów. Obaj ukarani zostali mandatami w wysokości 220 złotych. Instruktorzy, według policji, nie dostosowali prędkości do warunków drogowych i w rezultacie najechali na dwa poprzedzające ich pojazdy. Takie zdarzenia nie są na Pomorzu rzadkie.
– Ryzyko zawodowe - mówi Wojciechowski. – To z reguły skutek błędu instruktora. Też jesteśmy ludźmi, a gdy ktoś jeździ z kursantami po kilka godzin dziennie, ma prawo do zmęczenia i czasami błędnej oceny sytuacji. To jednak nie oznacza, że "elki" w Trójmieście czy na Pomorzu są podstawowym utrapieniem innych kierowców – zastrzega Wojciechowski. 
Na uciążliwości związane z "elkami" narzeka się – zresztą – nie tylko u nas. We Wrocławiu zbuntowali się ostatnio mieszkańcy jednego z osiedli, bo każdego dnia na wąskich ulicach pojawiało się tu nawet 250 "elek"! Skutecznie tamowały ruch. Oczywiście, instruktorzy upodobali sobie tę część Wrocławia, bo pracownicy ośrodka ruchu drogowego właśnie tu przeprowadzali egzaminy. Awantura otarła się nawet o Urząd Wojewódzki, a w rezultacie egzaminatorzy zaczęli przeprowadzać egzaminy także w innych częściach miasta.
Kulturalna jazda - Archiwum Aktualności